-

Zyszko

O nawigowaniu, czyli historia jednej książki

Zajechaliśmy ze Stasiem pod sklep. Zwykły  spożywczak w środku osiedla, otoczony przez niskie bloki. Czerwiec, ciepły wieczór, zaczyna się ściemniać. Lampka w rowerze wysiadła, więc trochę się spieszymy ale nie aż tak. Młody zostaje przy rowerach, ja wchodzę do środka i biorę z półki dwa tymbarki. Przy kasie pani sklepowa - mocno umalowana, wieku nieokreślonego rozmawia głośno z klientką, śmieją się i przekrzykują . Kasjerka bez patrzenia w moją stronę odbija butelki. Płacę, dziękuję i mówię nieśmiało

“Przepraszam, miałem tu odebrać książkę”

“Słucham?”

“Książkę,  tu miałem odebrać i zapłacić gotówką, o folwarku w Turwi”

Pani patrzy jakby przemówił do niej pies rasy mieszanej.

“My tu nie sprzedajemy książek”

“Ja kupiłem w internecie, tu miał być odbiór”

“Paczkomaty obok stoją, o tam” wskazuje ręką w nieokreślonym kierunku

“Ale ja nie zamawiałem do paczkomatu” mruczę coraz bardziej speszony. “Rozmawiałem z takim panem..”

“Jakim panem? Jak się nazywał”

“Nie pamiętam, zaraz sprawdzę w telefonie” 

Ręce mi się trzęsą kiedy gorączkowo przeszukuję pocztę.”A może to żart? Może mnie ktoś wkręcili?” - myślę  nagle. Zaczynam szybko rekonstruować ciąg zdarzeń, który mnie tu przyprowadził.

O generale Chłapowskim nie wiedziałem w zasadzie nic, tyle, że ma koło mnie swoją ulicę i że dowodził w Powstaniu Listopadowym. Szukając materiałów o ziemianach wielkopolskich i ich roli w rozwoju rolnictwa pod zaborem pruskim trafiłem na majątek w Turwii. Wzorowo prowadzone przez Generała gospodarstwo i piękny, dziś nieco podupadły pałac są wizytówką wielkopolskich organiczników. Wypożyczam kilka książek z biblioteki, ale nie ma tam nic o funkcjonowaniu folwarku, żadnych danych, czy rzutów. Drążę więc temat dalej.

Po wojnie pałac zmieniono w PGR, potem został siedzibą PAN. Obecnie mieści się tu  Instytut Chemii Bioorganicznej  więc wysyłam do nich kilka maili. Opowiadam że pisze książki o historii ekonomii, że teraz tom o zaborach i że interesuje mnie jak funkcjonował folwark w Turwii i pytam, czy mają jakieś materiały. Żadnej odpowiedzi. Próbuję dzwonić - półautomatyczna sekretarka po drugiej stronie wyraźnie daje znać, że nie ma tam nikogo, kto chciałby mi pomóc. 

Nie poddaję się łatwo - znajduję  informację, że w dawnej folwarcznej gorzelni istnieje muzeum (wódki?) , że otwarte tylko po umówieniu i że jest telefon. Dzwonię. Odbiera pan, sądząc po słownictwie, brygadzista zmiany. Opowiadam mu że pisze książki o historii ekonomii, że teraz tom o zaborach i że interesuje mnie jak funkcjonował folwark w Turwii i pytam, czy on ma jakieś materiały. 

“Panie, ja nic nie wie. Ale jest tu taki jeden pan E., co sie dowiadywał., On tu Panie wszystko wie o naszy okolicy “

“O wspaniale, czy moze go Pan spytać czy zechciałby udostępnić mi swój telefon?”

“A nie, to już nie bede się pytoł, pan pisze” 

Szybko podyktował numer.

 

Dzwonię. Raz, drugi. Piszę SMS. Znów piszę SMS w końcu dzwonię i ktoś odbiera”

“Pan E?”

“Tak?”

Opowiadam mu że pisze książki o historii ekonomii, że teraz tom o zaborach i że interesuje mnie jak funkcjonował folwark w Turwii i pytam, czy on ma jakieś materiały. 

“Wszystko jest w książce”

“Jakiej książce?” Pytam podekscytowany. Przełykam ślinę,  czuję na karku przyjemne mrowienie. Książka w której “jest wszystko” na dany temat  to marzenie każdego poszukiwacza. A ja jestem poszukiwaczem.

“Mojej książce”

“Wspaniale, a gdzie mogę ją nabyć?”

“Prześlę numer do osoby, która się zajmuje sprzedażą” mówi pan E. po czym szybko żegna się i rozłącza.

 

Dostaję numer. Nie odbiera, ale się nie zrażam. Wysyłam SMS, że pisze książki o historii ekonomii, że teraz tom o zaborach i że interesuje mnie zakup książki Pana E. Po kilku godzinach  dostaję link. Klikam i nieco zaskoczony trafiam na dość rozbudowaną ankietę. Po uzupełnieniu kilkunastu pół zaznaczam “wyślij”, czekam. Po tygodniu bez żadnej odpowiedzi znów dzwonię. Tym razem odbiera. Nieco roztargniony, ale w sumie uprzejmy głos tłumaczy mi, że muszę wypełnić ankietę, ja mówię, że wypełniłem, głos mówi, że nie dostał, że trzeba jeszcze raz, a on podrzuci książkę. Wypełniam ankietę jeszcze raz, zaznaczam “Odbiór w punkcie”. Punkt to właśnie sklep spożywczy 20 minut rowerem ode mnie. Nie chodzi nawet o te 20 zł za wysyłkę, ale będzie okazja się przejechać z Młodym.

A teraz stoję w tym sklepie, a pani spogląda na mnie jak na japońskiego turystę. W końcu znajduję nazwisko, na twarzy sklepowej maluje się zrozumienie wymieszane ze złością. Dzwoni i w kilku zdaniach wyjaśnia sytuację. Pan zapomniał podrzucić książkę i zapomniał w ogóle powiedzieć, że taką usługę jak odbiór w sklepie swojej siostry (?) wprowadził. Mówi, że może jutro podrzucić, ja mówię, że jutro wyjeżdżamy i odbiorę za tydzień. Jedziemy po ciemku do domu.

Za tydzień wracamy, płacę 5 dyszek  i odbieram książkę. Zdecydowanie nie ma tam wszystkiego. Właściwie folwarkowi poświęcone jest kilka stron. Pan E. jest historykiem sztuki i większość publikacji stanowią opisy detali pałacowej architektury, obrazów i wyposażenia. Ale były też dwa niepełne rzuty folwarku- a więc przydało się. Czy było warto? Sami Państwo ocenicie, kiedy książka ukaże się w druku.

 

 

 



tagi:

Zyszko
11 czerwca 2026 20:08
16     671    12 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

gabriel-maciejewski @Zyszko
11 czerwca 2026 20:19

Pierdolony dom wariatów zarządzany przez historyków sztuki, których siostry pracują w Żabkach, przepraszam, ale irytuje mnie to wszystko coraz bardziej...omówienia detali architektonicznych...matko...

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @gabriel-maciejewski 11 czerwca 2026 20:19
11 czerwca 2026 21:35

Co mam powiedzieć? Trzeba być bardzo upartym, żeby się w te książki bawić. Czuję jakby grawitacja zwiększała się z każdym krokiem. Zresztą sam wiesz jak jest. Jak mawiał mój pierwszy szef - potykamy się o gówna.

Z drugiej strony ... Byliśmy  ostatnio w Londynie (pierwszy raz) i tam w Muzeum Historii Naturalnej, w sali o rysownikach zwierząt wyświetlił się w którymś momencie na ekranie napis - Dopóki coś nie zostanie zilustrowane, nie da się tego wyobrazić.  I ja się z tym zgadzam. Czuję jakbym różne ciekawe sprawy dosłownie  przywoływał do życia. Nic się nie może równać z tą frajdą. Dziękuję więc Panu Bogu za ten dom wariatów, lepszy mimo wszystko niż obóz koncentracyjny.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Zyszko 11 czerwca 2026 21:35
11 czerwca 2026 21:46

Tego właśnie ludzie nie rozumieją. Im się wydaje, że oni sobie coś wyobrażają, a ledwie o tym myślą. Nie da się wyobrazić niczego jeśli nie zostało przedstawione. Dlatego ci, co zwalczają przedstawienia oddają władzę nad sobą ludziom, którzy uważają się za depozytariuszy wyobrażeń. Brakuje bowiem w tej relacji niezależnego bytu - przedstawienia, do którego można się odnieść. 

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @gabriel-maciejewski 11 czerwca 2026 21:46
11 czerwca 2026 22:34

Dokładnie tak. Kiedy pojawia się przedstawienie zbiega się grupa mądrali szukająca w nim błędów. Kiedyś mnie to dziwiło, bo w końcu jak to, nikt tego nie ilustrował przez kilkaset lat, a teraz nagle przeszkadza im jakaś pierdoła na obrazku? Dlaczego nie doceniają pozostałych 99%? Tłumaczyłem, że każda książka naukowa z PRL ma erratę , czasem bardzo długą.Teraz już dałem sobie spokój, wiem, że wściekłość budzi sam fakt działania poza tym chorym systemem. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Zyszko 11 czerwca 2026 22:34
11 czerwca 2026 22:56

Sam fakt działania, bez formuły - poza systemem. Właśnie jeden mędrek na iksie napisał, że każdy kto tam siedzi ma nieudane życie. Bo dla niego to jest terapia. Dla nas to jest rynek. Nie ma innego i przez takich jak on być nie może. Bo on szuka cały czas kogoś słabszego od siebie...komu mógłby coś zarzucić. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Zyszko 11 czerwca 2026 21:35
11 czerwca 2026 23:27

Zyszku, dawno, dawno temu czytałam "Wspomnienia z Turwi" Krzysztofa Morawskiego. I właśnie zachwycało mnie i zaciekawiło funkcjonowanie folwarku, nie tylko pałacu. Np.jesienią, w ogromnych kotłach na podworcu folwarcznym gotowano... maggi na wołowych kościach. Zapas dla dworu na cały rok. Dwór prowadził trzy stoły - dla państwa, dla oficjalistów i dla służby. Żył jeszcze wówczas generał Chłapowski, już stareńki, obłożny. Morawski na miedzach sadził pasy jakichś drzew dla stabilizacji tamtejszego turewskiego kilmatu na polach uprawnych. Tylko tyle pamiętam z tej książki.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wspomnienia_z_Turwi

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Zyszko
11 czerwca 2026 23:42

Ogromnie żałuję, że nie dopytywałam się szczegółowo o zasady funkcjonowania majątku. No ale coś tam jednak usłyszałam, np. że po dworach i pałacach Pomorza jeździł dyliżans /dyliżanse/ i zabierały delikatną pościel  /herby, "cyfry", hafty Richelieu, koronki etc./ do pralni w... Paryżu. Tam bowiem Chińczycy byli najlepsi w praniu i dbaniu o taką pościel /coś technologicznego było z mączką kartoflaną/. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Zyszko
12 czerwca 2026 08:28

A kontaktował się Pan z Antonim Chłapowskim, który w niedalekim Jaszkowie prowadzi Centrum Hippiki. Turwi oddać mu nie chcieli.

Warto też przeczytać wspomnienia pod tytułem "Marianna i róże Życie codzienne w Wielkopolsce w latach 1890-1914 z tradycji rodzinnej" Janina Fedorowicz, Joanna Konopińska.

Prawdopodobnie na forum WTG Gniazdo też coś powinno być na temat gospodarowania w majątkach - https://www.wtg-gniazdo.org/

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @KOSSOBOR 11 czerwca 2026 23:27
12 czerwca 2026 08:29

Dziękuję. "Wspomnienia z Turwii" jak najbardziej wpadły mi w ręce.  Plansza z pałacem to jedna z trzech o Turwii, potem, bliżej premiery pokażę następne. Tam jest opisany folwark i pola.  Generał w więzieniu napisał własną książkę o gospodarce rolnej i ona przydała mi się najbardziej. Do tego dwa, dość szczegółowe artykuły z ówczesnej prasy (wydawanej przy współfinansowaniu Chłapowskiego). Wreszcie 3 książki o Turwii. Najbardziej brakowało mi funkcjonalnego rozłożenia budynków i na to liczyłem poszukując książki Pana E.  Okazało się, że były tam dwa niepełne rzuty założenia, co w sumie mi wystarczyło. Resztę dosztukowałem na podstawie teoretycznej wiedzy z książki Generała.

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @gabriel-maciejewski 11 czerwca 2026 22:56
12 czerwca 2026 08:36

Dla tych ludzi  sprzedaż bezpośrednia  okazuje się czymś wstydliwym i niepotrzebnym.   Oceniam, że 95% ludzi przyłazi na socjale po terapię. Ale czy na zwykłych targach jest inaczej? Czy większość widowni nie smęci się między stoiskami i nic nie kupuje, bo przyszli się porozglądać i poczuć trochę lepsi?

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @ewa-rembikowska 12 czerwca 2026 08:28
12 czerwca 2026 08:41

Dziękuję. Ja akurat szukałem  informacji z czasów wcześniejszych. Jednak przedwojnie to już inna epoka, synowie Generała rozbudowali folwark bardzo mocno. W końcu znalazłem całkiem sporo informacji. Jak pisałem do Kossobor, Generał w więzieniu napisał własną książkę o gospodarce rolnej i ona przydała mi się najbardziej. Są też dostępne dwa, dość szczegółowe artykuły z ówczesnej prasy gdzie padają dane liczbowe, które lubię najbardziej. No i kilka innych książek z tej epoki np. podręcznik jak być zarządcą majątku.  Wszystko będzie w mojej najnowszej książce.

 

zaloguj się by móc komentować


KOSSOBOR @Zyszko 12 czerwca 2026 08:29
12 czerwca 2026 12:58

:)

Co do życia majątków - zapewne znane Panu jest czasopismo "Wieś i dwór"? W każdym razie ja tam znalazłam zasady hodowli chartów polskich. A to był szczegół przecież. Więc zasób czasopisma jest znacznie szerszy. Może się przyda?

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @KOSSOBOR 12 czerwca 2026 12:58
12 czerwca 2026 13:28

Nie znałem, dziękuję i zapisuję. Świetne ilustracje  i zdjęcia, z pewnością kiedyś jeszcze się przyda.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Zyszko
12 czerwca 2026 15:27

Polecam jeszcze - jeśli Pan nie zna - tygodnik Ziemianin, który ukazywał się chyba od 1850 roku. Jest w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Zyszko 12 czerwca 2026 13:28
12 czerwca 2026 20:03

proszę zajrzeć na prive

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować